Dowcipy z kategorii - Szymonces

Szymonces

Ocena: 0 (liczba głosów: 0)

Dodane 11 kwietnia 2012 o 21:00 przez hehehe

Dwóch właścicieli firm z branży odzieżowej je razem lunch. Goldstein mówi do kolegi:

- Zeszły tydzień był najgorszym tygodniem w moim życiu...

- Co się stało ?? - pyta Birnbaum

- Pojechałem z żoną na wakacje na Florydę, padało przez 7 dni i nocy, więc moja żona spędzała czas na zakupach, wydała kilkadziesiąt tysięcy dolarów. Gdy wróciłem do Nowego Jorku okazało się, że ta świnia, mój przyrodni brat - księgowy - wykiwał mnie na milion dolarów, a na koniec, gdy w poniedziałek przyszedłem rano do pracy zobaczyłem jak mój rodzony syn, na moim własnym biurku dyma moją najlepszą modelkę...

- I ty myślisz, że miałeś zły tydzień ?? - odpowiada Birnbaum - mój był dużo gorszy...Pojechałem z żoną na wakacje na Florydę, padało przez 7 dni i nocy, więc moja żona spędzała czas na zakupach, wydała kilkadziesiąt tysięcy dolarów. Gdy wróciłem do Nowego Jorku okazało się, że ta świnia, mój kuzyn - księgowy - wykiwał mnie na milion dolarów, a na koniec, gdy w poniedziałek przyszedłem rano do pracy zobaczyłem jak mój rodzony syn, na moim własnym biurku dyma moją najlepszą modelkę...

- Jak możesz mówić, że twój tydzień był gorszy od mojego ?? - oburzył się Goldstein - przecież były identyczne...

- No wiesz !!?? - powiedział jeszcze bardziej oburzony Birnbaum - przecież ja szyję ubranka dla psów.
Zapyty.pl Zapyty.pl

Szymonces

Ocena: 0 (liczba głosów: 0)

Dodane 11 kwietnia 2012 o 20:12 przez hehehe

Dlaczego Żydzi zawsze odpowiadają pytaniem na pytanie?

- A dlaczegóżby nie?

Szymonces

Ocena: 0 (liczba głosów: 0)

Dodane 9 kwietnia 2012 o 18:12 przez hehehe

Łabędź oraz pewien dziedzic, zajadły antysemita, znaleźli się na wieczerzy, goszcząc u wspólnego znajomego. Podają wystawna kolację, a na deser tort czekoladowy, ale pech chciał, że malutki.

- Ja to bym zjadł na raz cały taki tort- odzywa się dziedzic.

- Ja też bym to potrafił - dodaje Łabędź.

Gospodarz nie wiedząc jak zapobiec dalszej konwersacji ucieka do "salonowego" wybiegu:

- Kto będzie miał tej nocy najładniejszy sen, ten jutro rano dostanie cały tort.

Nazajutrz dziedzic opowiada:

- Śniło mi się, że na skrzydłach anioła przybyłem do nieba. Tam dowiodłem w obecności Chrystusa, że Żydzi to parszywe nieroby. Wszyscy mi przyklasnęli, a Chrystus zatrzymał mnie wśród Sprawiedliwych.

- Ciekawe! - mówi Łabędź - miałem identyczny sen. I powiedziałem sobie: Dziedzic już nie wróci więcej na ziemię. Wobec tego obudziłem się, wstałem i zjadłem tort.

Szymonces

Ocena: 0 (liczba głosów: 0)

Dodane 9 kwietnia 2012 o 01:24 przez hehehe

Żółtko spotyka Łabędzia na wyścigach na Polu Mokotowskim.

- Jak Ci idzie? - Pyta Łabędzia.

- Nic nie trafiam.

- Dziwne na wyścigach zawsze przegrywasz, a w pokera zawsze wygrywasz.

- Ale w pokera ja rozdaję karty.
sex randki

Szymonces

Ocena: 0 (liczba głosów: 0)

Dodane 8 kwietnia 2012 o 07:00 przez hehehe

Stary Żyd dawał do gazety nekrolog po swojej żonie i spytał o cenę.

- Do pięciu wyrazów za darmo.

- Nooo... to niech będzie: Zmarła Zelda Goldman.

- Ma pan do dyspozycji jeszcze dwa wyrazy.

- To niech będzie - Zmarla Zelda Goldman, sprzedam Opla

Szymonces

Ocena: 0 (liczba głosów: 0)

Dodane 7 kwietnia 2012 o 15:36 przez hehehe

Żyd przychodzi do rabina ze skargą:

- Aj, pomóżcie mi, rabbi! Mam ciężkie kłopoty z zięciem!

On nie umie pić ani grać w karty.

- No, to przecież dobrze.

- Jak to - dobrze?.. On nie umie pić, i pije. On nie umie grać, i gra!!

Szymonces

Ocena: 0 (liczba głosów: 0)

Dodane 5 kwietnia 2012 o 18:24 przez hehehe

Kon i Łabędź się posprzeczali i sprawa skończyła się w sądzie. Sędzia wydaje wyrok:

- Obecny tutaj Kon ma publicznie obwieścić iż to co powiedział o Łabędziu to nieprawda, niechaj powie iż "Łabedź nie jest żaden łobuz".

Kon przyjął wyrok i mówi:

- Łabędź nie jest żaden łobuz??

Sędzia:

- Panie Kon to nie tak miało być!

- Czy ja się z sądem umawiałem o słowa czy o melodię?

Szymonces

Ocena: 0 (liczba głosów: 0)

Dodane 4 kwietnia 2012 o 10:00 przez hehehe

Moniek Szwarcberg wysłał swego pracownika, Joska Wasersztajna, żeby odebrał dług od Jojne Goldszmita. Josek wraca bez pieniędzy.

"Czyżby Jojne nie chciał oddać długu?" - pyta zaniepokojony Moniek.

"Wyraźnie tego nie powiedział" - odpowiada uspokajająco Josek - "tylko mnie wyrzucił za drzwi, a potem spuścił na pysk ze schodów".

Szymonces

Ocena: 0 (liczba głosów: 0)

Dodane 4 kwietnia 2012 o 07:12 przez hehehe

Jedzie Żyd przez granice. Przychodzi celnik i się pyta o paszport. Żyd pokornie podaje papiery, a celnik je przegląda. Nagle celnik mowi:

- Co wy mi dajecie, przeciez tutaj pisze ANALIZA MOCZU!

- Ależ panie celniku, wszystko jest w porządeczku:

Ana to moja córka, Liza to moja żona, a Moczu to jestem ja!

Szymonces

Ocena: 0 (liczba głosów: 0)

Dodane 31 marca 2012 o 16:00 przez hehehe

Do żydowskiego milionera Rotschilda podchodzi lokaj i mówi, że za drzwiami czeka jakiś obdarty Żyd, który ma do pana barona interes. Obdartus obdartusem ale Rotschild nie byłby milionerem gdyby nie reagował na słowo "interes". Kazał wpuścić petenta. Obdartus wchodzi i nadaje: - Panie Rotschild, ja mam taki interes co my oba zarobimy po pół miliona w jeden dzień...

- Pół miliona, ładny grosz... a co za interes?

- Panie Rotschild ja słyszałem, że pan wydajesz córkę za mąż i dajesz pan zięciowi milion w posagu.

- To prawda.

- Panie Rotschild...ja ją wezmę za pół.