Dowcipy z kategorii - Wice śląskie

Wice śląskie

Ocena: 0 (liczba głosów: 0)

Dodane 11 kwietnia 2012 o 17:12 przez hehehe

Antek i Francek wybrali sie do fryzjera. Antek pado po drodze:

- Ty Francek, jakbyś mi tak gwóźdź wbił do głowy, to by se fryzjer zepsuł maszynkę, wyłomoł by zęby, zrobimy to?

- Dobrze pado Francek, bierz i wal!

Antek wziął gwóźdź i chce wbić, ale Francek coś sie zatrząsł.

- Co to? Strach cie oblecioł!

- Nie, ino tak myślę, żebyś tego gwoździa nie minął, bo bych wtedy pieronie prosto w łeb dostoł!
Zapyty.pl Zapyty.pl

Wice śląskie

Ocena: 0 (liczba głosów: 0)

Dodane 5 kwietnia 2012 o 00:12 przez hehehe

Antek i Francek poszli roz do restauracji. Zjedli, wypili i wyszli. Jak byli już na dworze, Antek pyto Francka:

- Ty, czyś ty zgłupioł? Po jakiemu dołeś portierowi aż 100zł?

- A czys ty widzioł jaki on mi doł płaszcz?

Wice śląskie

Ocena: 0 (liczba głosów: 0)

Dodane 29 marca 2012 o 09:48 przez hehehe

Roz Antek z Franckiem szli wele kościoła. Naroz Antek zdjął czopka na znak pozdrowienia.

- Jo myśloł - pado Francek - żeś ty z Panem Bogiem na bakier?

- No bo tak jest - pado Antek - my sie ino pozdrowiomy ale ze sobą nie godomy!

Wice śląskie

Ocena: 0 (liczba głosów: 0)

Dodane 22 marca 2012 o 06:36 przez hehehe

- Panie rechtór, mamulka dali pięknie podziękować za nauka i posyłają wom tę kurę - powiedzioł synek w szkole.

- Powiedz matce, że pięknie dziękuję. To bardzo pięknie, że nie żałowali tak tłustej kury.

- Naprzód to i żałowali, ale jak widzieli, że Azor ją tak blank na śmierć zadusił, to sie radowali, że aby wom mają co podarować.
sex randki

Wice śląskie

Ocena: 0 (liczba głosów: 0)

Dodane 3 marca 2012 o 17:00 przez hehehe

- Takiś niedobry dla mnie, Masztalski - mówi teściowa - ale mógłbyś przynajmniej załatwić mi miejsce na Powązkach.

Masztalski oburzony, że teściowa tak źle o nim myśli, pojechał do Warszawy. Wraca na drugi dzień i oznajmia:

- Miejsce mosz załatwione!

- Nie może być! - cieszy się teściowa.

- Ino musisz się pospieszyć do środy, bo przepadnie.

Wice śląskie

Ocena: 0 (liczba głosów: 0)

Dodane 1 marca 2012 o 08:00 przez hehehe

Roz spotkały sie dwie furmanki. A byli ci chłopi znajomkami.

- Kaj to jedziecie sąsiedzie? - pyto sie ten jeden.

- A dyć spytejcie o to konia!

- No ale chcieliście przecę na targ jechać? A to jest w drugą stronę!

- Toć prowda prawicie, ale będę sie to z koniem wadził?

Wice śląskie

Ocena: 0 (liczba głosów: 0)

Dodane 27 lutego 2012 o 18:48 przez hehehe

- Od dziś dzielimy sie robotą - pado żona do górnika. Dziecko jest nasze i roz ty go będziesz kolebać a roz jo. W nocy żona budzi męża.

- Józef! Mały ryczy!

- To se pokoleb twoją połowę a moja niech ryczy.

Wice śląskie

Ocena: 0 (liczba głosów: 0)

Dodane 23 lutego 2012 o 06:12 przez hehehe

- Antek pożycz mi 200 złotych.

- No dobrze, ale mom przy sobie ino sto.

- No to dej te sto, a drugie sto będziesz mi winien - pado Francek.

Wice śląskie

Ocena: 0 (liczba głosów: 0)

Dodane 18 lutego 2012 o 07:36 przez hehehe

Roz Francik posłoł swoją starą na wczasy. tyla razy słyszoł, że jest to równouprawnienie, myślał se: "Niech roz i moja zażyje tych wczasów". No i dobrze. Gustla se pojechała, teraz nazod już przyjeżdżo. Francik z bukietem na dworcu na nią czeko i jak ino z pociągu wylazła, to on ponoć tak ją spytoł:

- Dziubecku a byłaś ty mi aby wierno?

- No toć Franciku - pado Gustla - tak jak i ty mie!

- Koniec Gustla! - pado Francik - już ty mi na żodne wczasy więcej nie pojedziesz!

Wice śląskie

Ocena: 0 (liczba głosów: 0)

Dodane 17 lutego 2012 o 19:24 przez hehehe

Do restauracji w Bytomiu przyszoł taki fajny młodzik. A w kącie siedzieli przy piwie górnicy. No i ten młodzik pyto sie kelnerki czy może dostać dwa kreple, no ale on pedzioł po gorolsku "pączki". I ta kelnerka przyniosła mu te pączki. A on jej na to:

- Za te dwa pączki

Całuję panią w rączki.

To spodobało się kelnerce i pyto go czy by jeszcze czegoś nie chcioł.

- No to dwa ciasteczka proszę. - Kelnerka przyniosła a on jej tak:

- Za te ciasteczka

Całuję panią w usteczka.

A ci górnicy przy piwie to ino słuchali, ale jeden nie wytrzymoł i pado na głos:

- Panie, a możebyście se i zupę obsztalowali!